tyle osób przeczytało jej historię
×××××
Księga gości
×××××
Polub
o niej
×××××
2006
lipiec (6)
sierpien (2)
październik (8)
listopad (4)
grudzień (2)
2007
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
lipiec (1)
2008
styczeń (1)
Polecam
Tasha i jej podświadomość
×××××
×××××
x
I'm back?
x niedziela, 20 stycznia 2008
x 21:15:57
I'm back?
Może tak, może tak, może nie...
jak przeczytam to wszystko co napisałam i mnie natchnie...
to można się spodziewać kolejnej nudnej części ;)
odkąd przestałam pisać, zajęłam się rysowaniem :)
jakby ktoś chciał zobaczyć moje prace to zapraszam - www.gokinka.deviantart.com :)
komentarze [7]
x
geez...
x poniedziałek, 23 lipica 2007
x 23:13:17
nie pisze bo...
.nie mam weny
.nie chce mi się
.brak zainteresowania gf
.jakoś nie mam pomysłu na zakończenie
.bye.
komentarze [22]
x
Zmiana szablonu.
x niedziela, 1 kwietnia 2007
x 19:02:39
Hej :)
Wpadłam na pomysł by zmienić szablon. Co o tym myślicie ? Jakby co, nad notką jest sonda, tylko musicie ją sobie zaznaczyć bo za cholere nie moge zmienić koloru na biały ==
Tak więc, głosujcie i piszcie w komentarzach :). Mile widziane propozycje co do kolorów, układu ramek, obrazka/obrazków.. a właśnie, jakby ktoś miał jakąś fajną fotkę, albo widział gdzieś fajną fotkę Tii, a może coś przypominającego Flux'a ?
Piszcie, każda pomoc się przyda ;)
Dodaje też muzyczke na bloga :) Wystarczy kliknąć na przycisk z trójkątem ;) [Foggy - Come Into My Dreams] Ta piosenka była w jednymz pierwszych, jak nie pierwszym, teledysku (przynajmniej autorstwa polaka) z GF :). Mam do tego teledysku i piosenki sentyment :).
Co do opowiadanka, być może będzie jutro, bądź w środę :)
Pozdr.
komentarze [36]
x
XXII - Nowicjusze VS. Nowicjusze
x sobota, 17 marca 2007
x 17:45:20
Snow Kids siedzieli w poczekalni lekarskiej na stadionie. Niedługo miał odbyć się mecz, a Liga wymyśliła sobie jakieś badania.
- I po co my tu sterczymy! – wykrzyknął Micro Ice zsuwając się z krzesła.
- Po to by zrobić badania… - powiedziała Mei.
- … jeśli wyniki będą pozytywne, zagramy mecz! – zakończył kapitan.
Wszyscy spojrzeli na niego niczym stado sępów. Szczerze powiedziawszy, mieli gdzieś te całe badania – chcieli tylko zagrać mecz i przejść do finału!
Wtem do pomieszczenia wgramolił się dość gruby lekarz. Poprawił okulary, które zsunęły my się na czubek nosa i spojrzał na trzymaną w ręce kartkę.
- Ahito i Thran proszeni są jako pierwsi… - oznajmił.
Chłopcy podążyli za nim z niezbyt radosnymi uśmiechami na twarzach. Następna była Mei i Tia, potem Rocket i Micro Ice.
- D’Jok i Morpheus …
- Trenerzy też ? – zapytał zdziwiony mężczyzna.
- Tak dla bezpieczeństwa… - powiedział lekarz.
Po chwili obaj wywołani zniknęli za drzwiami gabinetu. Po nich weszli Aarch i Aja. Badania polegały tylko na pobraniu krwi, więc nie trwały długo.
- Co ??!! – dało się słyszeć krzyk obu pacjentów.
Wszyscy zerwali się z miejsc i pognali do gabinetu lekarza. Ujrzeli tam Aja i Aarch’a gapiących się na dwie kartki papieru.
- Co się stało ? – zapytał Rocket.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
- ekhm.. – odchrząknął lekarz.
- Aaa… tak.. – otrząsnął się Aarch i podał im dwie kartki z wynikami.
Były na nich zamieszczone różne dane. M.in. data urodzenia, kod genetyczny.. oraz najbliżsi krewni. Na kartce Aarcha widniało pare nazwisk, jednak tylko jedno przykuło ich uwagę – Karlos Aja.
- Córka ??!! – krzyknęli razem.
W ich głosie słychać było zdziwienie, ale i oburzenie. Jak Aarch mógł o tym nie wiedzieć ?
- Naprawdę nie wiedziałem, kim jest moja córka! – powiedział nadal drżącym głosem.
Wzrok padł na siedzącą na krześle dziewczynę. Była lekko oszołomiona tym co się stało.
- Ja… też nic nie wiedziałam.. – upierała się.
Drużyna po jakimś uspokoiła się, choć i tak nadal było to dla nich lekkim szokiem.
- Megasi oraz Snow Kids wyszli na boisko! – komentowała Callie Mistic.
W tle słychać było okrzyki fanów. Ludzie mieli czapki na głowach, szaliki i transparenty w rękach. Wydawałoby się, że gardła nigdy nie będą ich boleć. Światła mocniej rozbłysły, a zawodnicy ustawili się na swoich pozycjach. Atmosfera stała się gęsta jak mgła – w końcu to półfinał.
- I zaczęli! – powiedziała Callie, po czym piłka wyleciała w powietrze.
D’Jok szybko wyskoczył w górę. Za nim pędziła Aisha. Gdy tylko obydwoje znaleźli się na tym samym poziomie, zaczęła się walka o piłkę. D’Jok natarł mocno i perfekcyjnie. Natomiast Aisha łagodnie i delikatnie. Momentalny błysk i dziewczyna pędziła z piłka. Rudowłosy leżał na murawie i walnął pięścią w boisko.
- D’Jok, nie poddawaj się! – krzyknął do niego Rocket biegnąc za przeciwniczka.
Bez większych problemów odebrał jej piłkę i podał Aji. Przed nią pojawił się Terry. Jego bujne, krótkie i jak zwykle rozczochrane włosy zafalowały w powietrzu. Dało się czuć narastającą w nim moc i pewność siebie. Ruszył z miejsca wprost na Aje. Tuż przed nia schylił się i delikatnie wybił piłkę, po czym przeskoczył nad nią. Rei niczym błyskawica przejęła piłkę i pognała na bramkę Ahito.
- Thran, uważaj na nią!- ryknął Morpheus.
Chłopak jak na komendę zerwał się z miejsca. Był już metr przed dziewczyną. Oddech dał o sobie znać i zaczęła się przepychanka. Rei nie chciała dać za wygraną, przecież obydwoje są nowicjuszami w rozgrywkach. Jednak tu Thran miał przewagę. Nie wahając się strzelił mocno w stronę bramki Novej. Dziewczyna zgrabnie złapała piłkę, po czym przez chwilę się nią bawiła.
- Jest zbyt pewna siebie… - mruknęła Tia.
- Dokładnie.. – przytaknął jej Aarch.
Morpheus był strasznie podenerwowany. Nigdy dotąd nie był pod taką presją:
- To już półfinał, nie możemy przegrać! – myślał – Nie mogę ich zawieść!
Simbay od czasu, do czasu spoglądała na Aarcha, jakby chciała na nim wymusić reakcję pomocy Morpheusowi.
- Mei, uważaj na Kouji’ego! – ocknął się trener.
- Koniec pierwszej połowy! – krzyknęła Callie – Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 1-1, kot wygra półfinał ?
Snow Kids weszli do szatni w lepszych nastrojach, jeszcze bardziej zdeterminowani niż na początku! Aja chwyciła butelkę wody.
- Świetnie wam idzie. – pochwalił wszystkich Morpheus.
Widać było, ze jest strasznie podenerwowany. Za nim stała reszta. Aarch podszedł do Aji i poczochrał ją po głowie:
- Oby tak dalej.. – powiedział po czym wyszedł.
Dziewczyna patrzyła za nim nadal z lekkim zdziwieniem. Jeszcze nie dotarło do niej, że jest jego córką!
Tymczasem Rocket siedział nad kartką papieru zmieniając taktykę, dodając nowe elementy i dane o słabościach drużyny.
- Ich bramkarz, Nova jest zbyt pewna siebie.. – usłyszał nad soba cichy głosik.
Brunet spojrzał do góry i od razu się uśmiechnął na widok Tii. Była lekko blada, ale nadal usmiechnięta.
- Opłaca się siedzieć koło kadry trenerskiej – wyszczerzyła się.
- Dobra dzieciaki, druga połowa.. – powiedział podniesionym tonem trener – liczymy na was..!
GO SNOW GO!!!
Już niedługo:
- Zostały tylko 3 minuty do końca meczu! - mówiła Callie.
Na trybunach panował ruch. Zawodnicy dawali z siebie wszystko, jednak nadal czegoś brakowało.
- Skupcie się na radości z gry... - usłyszeli znajomy głos w słuchawkach.
CDN
Ps. Jeśli chcecie się ze mną skontaktować to piszcie na [GG]: 4032393, [email]: gokinka(at)gmail.com =]
Ps2. Dzięki 82 osobom za dodanie do ulubionych =]
Ps3. Nie powiadamiam o nowych notkach!
(at) = @
komentarze [15]
x
XXI - Oszuści...
x niedziela, 4 lutego 2007
x 12:26:47
Cała drużyna siedziała na kanapach w Sali treningowej. Clamp badał Flux’a Tii, a Simbay jej stan zdrowotny.
- Na pewno dobrze się czujesz ? – zapytał Thran z niepohamowaną troską w głosie.
- Tak! – upierała się Tia.
- Co to mogło być ?
- Nie wiem.. – odpowiedziała i wlepiła wzrok w Morpheusa.
Ten stał przy konsoli i oglądał nagranie z treningu. Aarch lekko zmartwiony podszedł do niego:
- I co ? – zapytał.
- Nic dziwnego… - powiedział wskazując na moment, kiedy zawodniczka strzelała.
- Chyba coś znalazłam… - mruknęła Dame Simbay.
Po chwili stanęła na środku Sali z papierami w ręku.
- Prawdopodobne jest, iż zanik Flux’a u Tii jest spowodowany jej chorobą serca... – Zaczęła.
Wszyscy się zdziwili. Tia próbowała odszukać w myślach wiadomość o jej chorobie.
- Coś było… szepnęła.
- Jakiej chorobie ? – zapytał lekko podenerwowany Morpheus.
- Jej serce jest tak jakby połówką – mówiła – wyszukałam w bazie artykuł, rodzice Tii oddając połowę jej serca uratowali życie innemu dziecku..
Wszyscy zwrócili swe spojrzenia na Tię.
- Rodzice kiedyś mi o tym mówili – powiedziała – Cztery lata temu miałam atak, lekarze mówili, że połówka serca nie wytrzymuje napięcia.
- Tak, niestety wiąże się z tym niebezpieczeństwo…. Gdy grasz w piłkę!
- Ale ona musi grać, jest przecież bardzo dobra! – nalegała Mei.
- Jednak jej zdrowie jest ważniejsze! – wtrącił się Aarch – Decyzja należy do waszego trenera..
Morpheus stojący przy swojej konsoli został „zmiażdżony” ogromem spojrzeń.
- Aja, zastąpisz Tię na pomocy… - mówił - … nie wiem, do kiedy!
Zapanowała cisza. Po chwili dało się słyszeć cichutki śmiech.
- Macie wygrać mecz półfinałowy – powiedziała wstając – Finału sobie nie odpuszczę!
Przeciągnęła się i wyszła.
- Heheh… - cichutko zachichotał Rocket.
- No, to wracajcie do holotrenera! – zaczął Clamp – Jeszcze trzy godziny!
Aja udając jakby ktoś z niej flaki wypruł weszła do maszyny.
Tia z uśmiechem na ustach przemierzała korytarz, po czym weszła do pokoju. Usiadła przed komputerem i po chwili usłyszała dźwięk, zwiastujący rozmowę. Paroma kliknięciami odebrała:
- Właśnie chciałam do Was zadzwonić!
- Tia, musimy zostać jeszcze na tydzień…. Konferencje się przedłużyły i … - mówiła matka.
- Oczywiście… - mówiła dziewczyna.
Już nie była zła na rodziców – przyzwyczaiła się do tego.
- Dzisiaj na treningu zdarzyło się coś dziwnego… - ciągnęła i opowiedziała rodzicom o dziwnym zaniku Flux’a.
- Wiadomo co to może być ? – wtrącił się ojciec.
- Jest to spowodowane moim sercem…
- No tak… - ojciec wyraźnie i dosyć głośno przełknął ślinę – Postaramy się by wyleczyć cię z tej choroby…
Wieczorem cała drużyna spotkała się w salonie by obejrzeć mecz. Morpheus włączył telewizor. Rocket wpatrywał się w ekran; był kapitanem i musiał wiedzieć wszystko o drużynach, z którymi mogą walczyć.
- Witam państwa, na drugim meczu ćwierćfinałowym tego pucharu! – zaczęła Callie – Dzisiaj zmierzą się Cyclopsi z Megasami!
Przed nimi ukazało się boisko. Drużyny wylądowały. Megasi ubrani w stroje koloru czarno-zielonego rozproszyli się po swojej części boiska. W drużynie były cztery dziewczyn – dobrze zbudowane i dosyć ładne. Jedna była napastnikiem, druga rozgrywającą, kolejna obrońcą, a ostatnia bramkarzem.
- Nareszcie w którejś drużynie jest dominacja kobiet… - powiedziała głośno i wyraźnie Mei.
- Na pewno przegrają… - uniósł się D’Jok.
- Nie bądź tego taki pewny – mrugnęła do niego Aja.
Piłka wystrzeliła do góry. Dziewczyna z numerem 9 zgrabnie przeskakując zawodnika Cyclopsów przejęła piłę i pobiegła w stroną bramki.
- Dobra jest… - mruknął ze zdziwieniem Micro.
- Znowu się zakochał – zachichotał Rocket.
Przyjaciel zapadł się w kanapę i z obrażoną miną zerkał na ekran telewizora.
- Aisha podaje do Terrego… - komentowała Callie.
Cyclopsi uważani za dobra, choć niezbyt przyjemną drużynę byli zdziwieni siłą tej zupełnie nowej drużyny.
Chłopak przejął piłkę i dzięki świetnemu dryblingowi dotarł pod sama bramkę. Strzelił, jednak bramkarz wybił piłkę wysoko do góry. Dziewczyna spojrzała na niego porozumiewawczo. Po chwili wokół niej zaczęły pojawiać się zielono-czerwone płomienie. Dziewczyna wzbiła się w powietrze i bez chwili do stracenia strzeliła. Piłka poleciała na prawy słupek.
- Co ona robi ?! – wydarła się Tia.
Było pewne, że piłka trafi w słupek.
- Ma niezłego cela… - pomyślał Ahito otwierając lekko oczy.
Ku wielkiemu zaskoczeniu Terry w połowie lotu piłki przejął ją i strzelił prosto w lewy, górny róg bramki.
- W pięknym stylu Megasi prowadzą 1:0 !
Postawa zawodników i ich zdolność do wykorzystywania sytuacji zaskoczyły kompletnie Snow Kids. Byli świetnie zgrani, znali swoje możliwości, ruchy… Byli niczym jedna osoba!
- Imponujące… - mruknął Aarch nie spuszczając wzroku z monitora.
Gdy skonczyła się pierwsza połowa wynikiem 1-1, Morpheus poprosił Aarch na rozmowę. Nikt nie wiedział, o czym rozmawiali, ale zauważyli, że ich trener jest strasznie przejęty. Gdzie Aarch najspokojniej na świecie wysłuchiwał jego paplaniny. Wrócili akurat na drugą połowę śledzeni wzrokiem drużyny.
- Poważni z nich przeciwnicy – powiedział Thran z lekka rozładowując napięcie, które powstało tak szybko, jak tylko i opadło.
- Mają kilka słabych stron, przecież z każdym można wygrać! – powiedział Rocket gryząc nerwowo ołówek.
Tak naprawdę przejmował się najbardziej ze wszystkich. W końcu był ich kapitanem.
Druga połowa meczu była zadziwiająca. Cyclopsi ruszyli do ataku nie dopuszczając przeciwników do piłki. Byli dziwnie… zamroczeni. Jeden z zawodników biegł przez boisko w stronę bramki Megasów. Nikt nie przejął od niego piłki – strzelił… i trafił!
- Co się z nimi stało… - powiedziała Simbay – zgłoszę to do sędziów – po czym wyszła i zadzwoniła.
Wreszcie Rei dorwała się do piłki. Mimo iż była na obronie strasznie dobrze dawała sobie radę pod bramką przeciwników. Ominęła jednego z Cyclopsów, gdy nagle podbiegło niej Rick:
- Dawaj Trójkę! – krzyknął.
Ahito, gdy to usłyszał od razu się rozbudził i z zaciekawieniem spojrzał w ekran.
Rei ominęła obrońcę przeciwników i za pomocą Flux’a wybiła piłkę. Wtem bramkarz Nova pogoniła za piłkę, a za nią Aisha i Terry. Razem wystrzelili w górę – obracając się plecami do piłki. Wokół nich pojawiły się płomienie Flux’a.
- To niesamowite… - mruknęły Tia i Aja w tym samym momencie.
Cała trójka RAZEM kopnęła piłkę z przewrotki. Ta poleciała wprost do bramki, gdzie zawodnik Cyclopsów stał osłupiały. Gdy tylko opadli fala Flux’a rozniosła się po stadionie. – Wynik został wyrównany.. ale… - powiedziała Callie Mistic – Sędziowie przerywają mecz na przebadanie Cyclopsów z racji widocznego zamroczenia!
Cały Stadion zamilkł. Zawodnicy zeszli z boiska. Po 15 minutach na środek wyszedł przewodniczący:
- Cyclopsi zostają zdyskwalifikowani za użycie środków pobudzających i podwyższających sprawności! – krzyknął – Od dziś drużyny przed meczem będą badane.
To zbudziło oburzenie fanów Cyklopów.
- Megasi będą grać ze Snow Kids w meczu półfinałowym!
Drużyna wraz z nielicznymi fanami zaczęła skakać z radości. Dopiero się wybili i już takie sukcesy!
- No to będzie kiepsko… - mruknął Micro Ice.
- Tylko nie stój jak słup, gdy Aisha będzie się zbliżać… - powiedziała Mei z podłym uśmieszkiem.
Już chłopak miał jej dogryźć, lecz Morpheus im przerwał:
- Na pewno wygracie, a teraz macie czas wolny… - powiedział wychodząc wraz z Aarchem.
komentarze [41]
x
XX - Coś jest nie tak...
x sobota, 13 stycznia 2007
x 22:22:38
Dzisiaj coś krótkiego, ale fajnego :) To wszystko pisane przy piosence Disturbed - Land of Canfusion. Jest to przeróbka piosenki zespołu Genesis. Strasznie mi się spodobała \m/. Od tej notki zacznie się trochę bardziej dziać XD W końcu to 20 część opowiadania :). Szczerze mówiąc, to najdłuzsze opowiadanie jakie pisałam :).
A teraz zapraszam do czytania i komentowania ! ! !
Słońce wbijało się do pokoju bliźniaków. Ahito leżał prawie na podłodze owinięty kołdrą. Łóżko jego brata było idealnie posłane, a z drugiej części wielkiego pomieszczenia dobiegał odgłos klawiatury. Thran siedział zapatrzony w monitor. Nie mógł spać, więc po trzeciej wstał i zasiadł do swojej ulubionej maszyny. Starego, przed potopowego laptopa. Urządzenie towarzyszyło mu praktycznie od zawsze, choć wolał grac w piłkę.
Chłopak uniósł ręce wysoko i spektakularnie ziewnął; po czym na zegarku wybiła godzina dziewiąta.
- Wszyscy za pół godziny mają zjawić się w Sali treningowej! – usłyszeli donośny, lecz miły głos Morpheusa.
- Ahito, wstawaj! – krzyknął bratu nad uchem Thran – Czas na trening!
- Już momencik mamusiu… - odrzekł przez sen i przekręcił się na drugi bok.
Brat stuknął parę razy w szafkę nocną.
- No już wstaje… - odrzekł Ahito i podniósł się z łóżka. Przetarł zaspane oczy, ziewnął i ruszył by przebrać się na trening.
- Ja już idę Ahito! – krzyknął Thran i wyszedł z pokoju.
Brat tylko machnął ręką i chwycił butelkę z colą. Thran otwierając drzwi uderzył w coś, albo w kogoś. Szybko wyszedł i ujrzał leżącą na ziemi Tię:
- Sorki… - powiedział i pomógł koleżance wstać.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła. Gdy już miała coś powiedzieć, usłyszała głos Ahito:
- Poczekaj!
Drzwi otworzyły się i po chwili Thran leżał na niej czerwony jak burak. Brat patrzył na nich ze zdziwioną miną.
- Trzeba było powiedzieć, nie przeszkadzał bym…. – powiedział.
Tia patrzyła na kolegę wielkimi oczami, nadal zaskoczona. On natomiast szybko się podniósł i zakłopotany rozglądał się po korytarzu.
- Ładna scenka.. – powiedziała przechodząc Aja.
Tia otrząsnęła się.
- O, Rocket! – krzyknęła Aja widząc kolegę idącego na przeciwko niej.
Thran patrzył to na leżąca na ziemi dziewczynę, to na kapitana drużyny. Ta szybko wstała i pobiegła w stronę Rocketa:
- Aja, poczekaj! – krzyknęła.
Aja stanęła i śmiejąc się mówiła:
- Spoko…
- Dzisiaj będziemy trenować do obiadu o 15, potem macie czas wolny… - trener przedstawiał zawodnikom plan dzisiejszego dnia – potem o 20 oglądamy mecz ćwierćfinałowy Cyclops vs. Megas.
- Megas ? – odezwał się Micro Ice – Nigdy nie słyszałem o takim zespole!
- Pochodzą z planety Megans, z końca galaktyki. – tłumaczył Morpheus – Są bardzo dobrzy, według wiele ekspertów – są druga drużyna z wielkimi talentami w drużynie.
Do Sali wszedł Aarch z szara teczka w ręce. Podszedł do Morpheusa i szepnął mu coś na ucho. Po czym przemówił do Snow Kids.
- Wasz mecz półfinałowy został przełożony na wtorek – powiedział i usiadł koło Dame Simbay.
- A więc mamy dużo czasu… - zaczął D’Jok i spojrzał na siedzącego obok przyjaciela.
- … możemy odpuścić sobie dzisiejszy trening! – dokończył Micro z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie ma mowy! – wrzasnął trener – do holotrenera!
Aja ominęła D’Jok’a i podała piłkę do Micro Ice’a. Ten bez problemu przejął ją i pobiegł w stronę bramki Ahito. Tia zagrodziła mu drogę.
- Nie masz szans… - mruknął.
Dziewczyna pewna siebie wspaniałym zwrotem przechwyciła piłkę i rozpoczęła samotną akcję. Od samego początku emanowała Flux’em. Rocket ruszył na nią, lecz zatrzymał gwałtowne odebranie piłki. Dziewczyna stanęła:
- Pokaz co potrafisz! – powiedziała.
Trochę zmieszany kapitan zaczął planowany kontr-atak. Jednak Tia nie dala za wygraną. Uwalniając oddech wybiła piłkę do góry i ominęła Rocketa.
- Clamp , przetransportuj Ahito do drugiej bramki… - powiedział Morpheus.
Mężczyzna stuknął kilka razy w klawiaturę i bramkarzy zniknął z bramki pojawiając się przy drugiej.
- Broń Ahito! – krzyknął Thran.
Był pewny, ze dziewczyna od razu strzeli s powietrza. Mylił się. Tia opadła wraz z piłką na ziemie i podążyła w stronę obrońcy. Chłopak nie czekał dłużej, tylko uwolnił Oddech. Wybiła piłkę do góry i razem z nim poleciała w górę. Na wysokości wirującej piłki obrócili się i w tym samym momencie uderzyli w piłkę. Siła flux’a odepchnęła Thrana, a Tia z całej siły uderzyła w piłkę.
- Coś jest nie tak… - mruknął Aarch.
- Co ? – zapytała Simbay.
Mężczyzna spojrzał na nią i po chwili znów na monitor. Piłka szybowała w stronę Ahito. Bramkarzy przygotował się do obrony. Jednak wtedy błękitna obłoczka ulotniła się i piłka opadłą tuż pod nogami Ahito. Tia opadła lekko na sztuczna murawę.
- Co jest… - podbiegł do niej Thran.
- Nie wiem.. – powiedziała patrząc na swoje dłonie iskrzące jeszcze Oddechem.
Trener z zaciekawieniem patrzył na pomiary flux’a.
- Zdarzał osie już cos takiego ? – zapytała Aja podchodząc do Rocketa.
- Nie.. nigdy czegoś takiego nie było! – wypierał się chłopak.
Ps. Zauwazyłam, że dodałam notkę o 22:22. A urodziłam się 22 lutego xD Co za zbieg okoliczności. A więc 2 i 22 to moje ulubione liczby ^__^
komentarze [39]
x
XIX - Trzeba przebaczać.
x poniedziałek, 1 stycznia 2007
x 01:04:16
Tia obudziła się w swoim pokoju. Leżała na łóżku, a nad nią stała cała drużyna wraz z Morpheusem, Clampem i Simbay. Dziewczyna czuła się trochę zmieszana.
- Co jest ?
- Nic nie pamiętasz ? – zapytała Simbay.
- Nie, pamiętam, że wygraliśmy mecz z Lightings… - powiedziała i podniosła się, a wszyscy odsunęli.
- No i potem zemdlałaś ze zmęczenia… - mówił Rocket.
- .. w rękach Rocketa! – dokończył za niego Micro Ice.
- ee…. – na twarzy Tii pojawiły się lekkie rumieńce.
Clamp, Simbay i Morpheus udali się do wyjścia.
- Przyjdźcie na śniadanie.. – powiedziała Dame Simbay zamykając za sobą drzwi.
Tia zauważyła, że nadal jest w piłkarskim stroju, a jej przyjaciele są w nią zapatrzeni jak w obraz.
- O co chodzi ? – zapytała.
- Fajnie, że wróciłaś! – zaczął D’Jok.
- No, bez ciebie nie dalibyśmy sobie rady! – potwierdziła Mei.
- A gdzie Aja ? – powiedziała wstając z łóżka.
Popatrzyli po sobie znacząco, nie wiedzieli.
- Wczoraj po pierwszej połowie bolał ją brzuch, to chyba, dlatego, że zawiodła nas… - tłumaczył Thran – Dlatego nie zagrała w drugiej połowie.
Blondynka wyciągnęła z torby leżącej przy łóżku ciuchy i udała się do łazienki:
- Idźcie, ja zaraz zjawię się w jadalni.. – powiedziała zamykając drzwi.
Aja siedziała w pokoju słuchając ostrej muzyki. Od czasu do czasu podśpiewywała refren wraz z wokalistą „Metamorfoz” – jej ulubionego zespołu nu-metalowego. W głowie kłębiło jej się z tysiąc myśli, wszystkie na jeden temat. „ Zawiodłaś całą drużynę i trenera !!!” cały czas męczyło ją sumienie. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Dziewczyna nie miała ochoty z nikim rozmawiać, mimo tego podeszła i otworzyła drzwi.
- Możemy pogadać ? – zapytał Aarch.
Dziewczyna szerzej otworzyła drzwi i usiadła na brzegu łóżka. Mężczyzna zamknął drzwi i usiadł przed nią na fotelu.
- Wiesz, byłaś zmęczona po rywalizacji z Tią.. – zaczął – to, że nie poszło ci dobrze w tym meczu, to nie jest tragedia!
- Ale Tia okazała się lepsza! – odburknęła mu odwracając się.
- Wiem jak dostałaś się do tej drużyny.. – powiedział czym zaskoczył Aję – Twoi rodzice bardzo chcieli, ty zresztą też. Ponieważ są ważnymi delegatami i pomogli kiedyś Morpheusowi, musiał on im się odwdzięczyć.
- Na początku dobrze mi szło! – niosła się.
Aarch wstał.
- Teraz pewnie będziesz grac w rezerwie, ale nie odchodź, bo pomyślą, że szybko się poddajesz… - powiedział - Przyjdź na śniadanie i nie zadręczaj się, głowa do góry.
Po tym krótkim przemówieniu wyszedł zamykając lekko drzwi i ruszył w stronę jadalni. Wielkie drzwi otworzyły się i ujrzała całą drużynę wraz z Simbay i Clampem. Usiadł między Dame Simbay, a Tia.
- A gdzie Morpheus ? – zapytał.
- Jest w swoim gabinecie. – powiedział Clamp i uśmiechnął się do niego.
Micro Ice i D’Jok gadali jak najęci o wczorajszym meczu, Mei konwersowała z Thranem. Natomiast Tia objadała się różnymi smakołykami.
- Widzę, że po tak męczącym meczu nabrałaś apetytu.. – zwrócił się do Tii.
Ta na chwile przestała jeść. Praktycznie to ona sprawiła, że Aarch odszedł, tyle się z nim kłóciła, a teraz on tak sobie z nią rozmawia!
- Zmęczyłam się, po prostu.. – odpowiedziała bez entuzjazmu.
- Świetnie sobie poradziłaś, ktoś w rodzinie grał u ciebie w piłkę ? – zapytał.
- Nie, rodzice nigdy o tym nie mówili, uważali piłkę za byle, jakie zajęcie dla tych, co nie udało im się w poważnej branży – odpowiedziała zerkając na niego.
Ten tylko lekko się zaśmiał.
- Ciekawa teoria.. – na tym ich rozmowa się skończyła.
Do Sali wszedł Morpheus wraz z Ają. Dziewczyna usiadła koło Tii, a Morpheus zajął swoje miejsce koło Clampa.
- Mei, możesz mi podać dżem ? – zwróciła się do koleżanki.
Dziewczyna chwyciła słoik i z uśmiechem podała go koleżance:
- Proszę.
Dziewczyna dziwiła się, jak oni mogą chcieć jeszcze z nią rozmawiać! Czuła się nie fer wobec nich, gdyż nie wiedzieli jak dostała się do drużyny – choć jej talent nie był na wysokim poziomie.
- Aja, jak się czujesz ? – zapytała ją Tia.
Dziewczyna zdziwiła się tym pytaniem i spokojem jej rywalki.
- Słyszałam, ze nie grałaś w drugiej połowie, bo bolał cię brzuch..
- A, już wszystko wporządku. – odpowiedziała.
- To fajnie – odpowiedziała i uśmiechnęła się do niej.
Przed chwilą nauczyła się, że trzeba innym wybaczać.
- Dobrze – zaczął Morpheus wstając od stołu – Za pół godziny trening, długi i męczący, bo za kolejne trzy dni gramy mecz półfinałowy z Technoidem – po chwili trener wyszedł.
Wszyscy zebrali się w pomieszczeniu, które zostało przeznaczone na salę treningową. Aarch usadowił się na kanapie by móc widzieć wszystko dokładnie, a pozostała trójka zajęła miejsca przy sprzęcie.
- Dzisiaj podzielicie się na drużyny – Tia, Aja, Mei, Ahito – powiedziała Morpheus i D’Jok, Micro Ice, Rocket, Thran.
Drużyna w specjalnych strojach weszła do holotrenera. Clamp ciągle stukał w klawiaturę ustawiając parametry, a Simbay sprawdzała ich stan zdrowotny.
- Rocket jest trochę osłabiony, myślę, że to po tamtym meczu…
- Ale to nic poważnego ? – zapytał z troską w głosie młody trener.
- Nie – odpowiedziała z uśmiechem.
Aarch przyglądał się jednemu z ekranów gdzie pokazane było wnętrze holotrenera.
- Ich forma spadł… - myślał – nie dobrze.
Morpheus spojrzał w stronę przyjaciela i od razu zauważył, że jest trochę zawiedziony kondycją swoich dawnych zawodników.
- Chyba nie podołam temu zadaniu… - mruknął do siebie.
Na planecie Kugara panował gwar i zainteresowanie pucharem Galactik Football. Na tej planecie football był bardzo lubiany, a drużyn było mnóstwo. Klimat sprzyjał też treningom i kondycji zawodników. W hotelu w centrum miasta za chwile miała odbyć się konferencja, w której będą brać udział ambasadorzy planet całej galaktyki. W tym także rodzice Tii. Matka dziewczyn siedziała przed lustrem poprawiając makijaż, a jej mąż czytał gazetę.
- Snow Kids wygrali mecz z Lightings! – zauważył mężczyzna czytając gazetę – Ponoć to dzięki Tii, która doszła w drugiej połowie!
- Rozwija się dziewczyna, szkoda, ze nie mogliśmy obejrzeć tego meczu na żywo… - odpowiedziała kobieta poprawiając fryzurę.
- Nie mogliśmy go w ogóle obejrzeć… Coraz bardziej się od niej oddalamy.
Żona wstała i podeszła do męża.
- Wiem, ale taką mamy pracę..
- Jak tylko wrócimy musimy jej powiedzieć prawdę!
- To tylko list! – przekonywała go – Skąd możesz wiedzieć, że to prawda! Przecież urodziłam córkę!
- Jednak nadal jestem przy tym, by powiedzieć jej, ze dostaliśmy coś takiego.. Nie możemy przed nią niczego ukrywać!
Kobieta westchnęła i ruszyła w stronę drzwi.
- Chodźmy, bo spóźnimy się na konferencję.
- Micro Ice, przyłóż się bardziej! – nalegał Morpheus patrząc na słabe wyniki podopiecznego.
Chłopak starał się jak tylko mógł. Jednak był zmęczony po ostanim meczu, nie należał on do łatwych.
- Są strasznie zmęczeni! Zaraz tam padną. – tłumaczyła mu Dame Simbay – Ćwiczą już do 5 godzin!
- Dobrze, na dzisiaj koniec.. ale jutro znowu ćwiczymy, to już pół finał!
Dzieciaki wyszły z holotrenera. Micro Ice od razu rzucił się na kanapę koło Aarcha.
- To mój najgorszy trening.. – powiedział.
- Na pewno ? – zapytał zaciekawiony Aarch.
- Tak, był bardzo ciężki… - powiedziała Mei potwierdzając słowa przyjaciele.
Tia i Aja wyszły z Sali czym trochę zadziwiły Thrana. Jednak ten był tak zmęczony, ze nie miał nawet siły by o tym myśleć.
Dziewczyny w ciszy szły korytarzem.
- Gdzie idziesz ? – zapytała Aja nie patrząc na dziewczynę.
- Do łazienki, strasznie słabo mi się zrobiło…
- Aha.. – odpowiedziała i przyśpieszyła kroku, po czym weszła do swojego pokoju.
Tia stanęła i patrzyła za nią, po chwili weszła do łazienki. Naprzeciwko były trzy umywalki z wielkimi lustrami. Po prawej trzy toalety, a po drugiej stronie jedno okno. Podeszła do umywalki, odkręciła wodę i obmyła twarz. Z brody spływały krople przezroczystej cieczy. Oparła się o umywalkę i spojrzała w lustro. Ujrzała dosyć chuda blondynkę, o zielonych oczach. Zawsze cicha i spokojna. Ostatnimi czasy cos uderzyło jej do głowy i zmieniła się.
- To tylko dorastanie.. – pomyślała.
Jeszcze raz skorzystała z odświeżenia i wyszła. Na korytarzu spotkała Ahita i Mei.
- Coś trener mówił jak mnie nie było ? – zapytała przyjaciół.
- Mówił tylko o Technoidzie i, ze mecz będzie w poniedziałek o 20 – odpowiedziała Mei z wrodzona gracją.
Przyjaciółka uśmiechnęła się i ruszyła do swojego pokoju.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU 2007 !!!!
komentarze [28]
x
XVIII - Wracam do gry!
x środa, 27 grudnia 2006
x 23:10:08
- Co z wami się dzieje.. – zapytał Morpheus wchodząc do szatni Snow Kids.
Drużyna tylko na niego spojrzała:
- To … - szepnęła Aja, lecz wtedy odezwał się Morpheus.
- Głowy do góry, skupcie się na grze, na radości z gry! – tłumaczył.
W tym czasie taksówkarz wiózł Tię na Stadion:
- Mówiłam panu, zrobiłam sobie „przerwę”! – wykręcała się.
Kierowca stanął:
- No dobra, mogę zawrócić, ale nie będziesz miała wyrzutów sumienia ? – zapytał.
Wtedy na wielkim ekranie pojawiła się reporterka:
- Snow Kids przegrywają 3-0 po pierwszej połowie, coś nie wygląda na to by udało im się przejść ćwierćfinał! – mówiła – brak jednej z czołowych zawodniczek drużyny powoduje wielkie braki! A teraz tak przy okazji, spójrzmy na ogólną klasyfikację zawodników pucharu.
Na tablicy wyświetliła się lista:
1. Worren z Lightings
2. Nurr z Shadows
3. Sined z Shadows
4. D’Jok z Snow Kids
5. Micro Ice z Snow Kids
6. Tia z Snow Kids
- No to jak ? – powiedział mężczyzna – Pozwolisz na to by twoja drużyna przegrała, byś była na szóstym miejscu w klasyfikacji ?
- Jednak ponoć Tia odeszła z zespołu! Czy nadal będzie gościć na tym miejscu ?
To wywołało w dziewczynie chęć zdobycie pierwszego miejsca w kwalifikacji… wygranie meczu z taką drużyną jak Lightings!
- Zaraz zacznie się druga połowa meczu!
Tia szybko ocknęła się:
- Szybko, na Stadion! – krzyknęła.
Taksówkarz uśmiechnął się i nacisnął pedał gazu. Po chwili pędzili na Stadion Genesis.
- Mają małe szanse by wygrać… - mówił Clamp.
- Tak, na dodatek są bardzo zmęczeni – mówiła Simbay – Lightings są na bardzo wysokim poziomie..
Clamp spojrzał na ekran komputera:
- Za 5 minut zaczyna się druga połowa..
Wtedy na Stadion wparowała Tia.
- Poczekaj! – krzyknął za nią taksówkarz.
Dziewczyna wróciła się:
- Twój strój… - powiedział rzucając jej torbę – Wygraj!
- Obiecuję! – wrzasnęła Tia znikając w korytarzu.
Biegła jak najszybciej mogła. Zostały 3 minuty.
- Chwilka.. – powiedziała i stanęła przy ścianie.
- no idźcie.. – powiedział Morpheus zerkając na zegarek – Już czas!
Zawodnicy wstali, ze smutnymi minami, jednak z chęcią wygranej.
- No, głowy do góry! – mrugnął do nich.
- Wygramy, przecież możemy! – Rocket poszedł w ślady trenera i zaczął pobudzać drużynę do działania.
Aja oparła się o ścianę.
- Wszystko w porządku ? – zapytał Morpheus podchodząc do niej.
- Boli mnie brzuch.. – skłamała.
Tak naprawdę czuła się winna za wynik po pierwszej połowie. Nie dawała sobie rady tak jak w pojedynku z Tią. Nie miała na to siły!
- Dobrze, nie pójdziesz … - powiedział – Zgłoszę to sędziom…
- Powodzenia! – powiedziała drużynie Aja i po chwili poszła za Morpheusem do Simbay.
Jednak szybko wyciągnęła z torby tabletkę, taką małą pomoc… Gdy nikt nie patrzył, połknęła; teraz to naprawdę bolał ją brzuch.
Snow Kids wyszli na Stadion. Niektórzy kibice wrzeszczeli na ich widok ‘No dalej! Pokażcie, na co was stać!” inni „Ale z was cieniasy…!!!”. Drużyna czuła zmieszanie. Jednak kapitan nie dawał za wygraną:
- No dalej! – mówił – Możemy ich pokonać!
Po chwili ustawili się na miejscach.
- A gdzie wasz drugi pomocnik, Aja ? – zapytał Worren podchodząc do D’Jok’a.
- Źle się czuje… - odpowiedział.
Nagle, ku zaskoczeniu wszystkich ze sklepienia stadionu dobiegł hałas. Jakby coś obijało się o ściany. Nagle ujrzeli tam niebieską obłoczkę – Oddech Akillian! Mei przyjrzała się bliżej:
- To jakaś postać…
- Rzeczywiście.. – ocknął się Ahito.
Nagle owa postać zatrzymała się nad tablica wyników i robiąc kilkanaście sal „zleciała” na boisko. Przy opadnięciu Flux rozproszył się po całym stadionie i po chwili zmienił się w małe sopelki lodu. Temperatura na stadionie dziwnie opadła. Tajemnicza postać podniosła się i lekko potrząsnęła blond włosami. Na twarzy malował się uśmiech pewności wygranej tego meczu.
- Kto to może być.. – zastanawiał się Rocket.
- Tia ?! – nagle wypalił Thran wraz z Ahito.
Całej drużynie szczęki opadły. Weseli podbiegli do niej:
- Co ty tu robisz ? – pytali.
- Przyszłam wygrać ten mecz… - powiedziała pewnie Tia i podeszła do D’Jok’a – Zamienimy się miejscami na ten mecz ? – mrugnęła do niego.
- eee… - chłopak nie wiedział, co powiedzieć.
Nagle w słuchawce rozległ się głos trenera:
- C-co.. D’Jok, coś czuję, że to będzie dobra decyzja…
- A więc, proszę! – powiedział D’Jok wskazując na swoje miejsce.
- Dzięki!
Na trybunie Aarch, Az wstał ze zdziwienia:
- Co ona tu robi.. – myślał – Przecież odeszła..
Nagle jakiś kibic go zaczepił:
- Aarch ? To pan był ich trenerem ? – zapytał.
Aarch przytaknął:
- No, musiał pan dużo się na pracować by nauczyć ich takiej woli walki…
- To nie było łatwe.. – zakończył ta krótka rozmowę Akilliańczyk.
Piłka wyleciała do góry. Tia od razu wyskoczyła po nią. Po chwili Micro Ice biegł z piłką w stronę bramki. Jednak mistrzowie nie dadzą się tak łatwo. Gdy chłopak próbował strzelić, jeden z obrońców korzystając z Flux’a wybił piłkę wysoko ponad tablicę wyników. Tia podbiegła do Rocketa:
- Pomożesz mi ? – zapytała.
- Jasne…
Brunet złożył ręce koło kolan. Koleżanka z drużyny rozpędziła się, stanęła nogą na jego rękach, po czym druga na ramieniu i wyskoczyła w górę. Ten manewr wszystkich zadziwił. Dziewczyna uzyskała dzięki temu niesamowitą prędkość. Leciała w górę tyłem do pił…ki. Gdy była lekko ponad nią, wykonała przewrotkę i zahaczając noga o piłkę obróciła się o 360 stopni i strzeliła do bramki. Bramkarz nie miał szans!
- To było nadzwyczajne ! – komentowała z podnieceniem Calle Mistic - Ta zawodniczka jest nieprzewidywalna!
3-1, Snow Kids atakują bramkę Lightings. D’Jok podaje do Tii, ta do Micro Ice. Chłopak biegnie w stronę bramki, lecz otaczają go obrońcy. Tia biegnie w jego stronę i metr przed wykonuje efektowny wślizg.
- Skacz! – krzyczy chwilę przed do kolegi z drużyny.
Ten posłusznie, lecz ze zdziwieniem skacze. Piłke wraz z Tią przelatuje na drugą stronę. Dziewczyna podnosi się i strzela.
- 3-2 Snow Kids mają szansę wygrać!
- Świetna akcja! – chwali koleżankę Micro.
- Spoko, jeszcze mam trochę pomysłów – powiedziała mrugając do niego.
Mecz został wznowiony. Lightings nie dają za wygraną, oni, mistrzowie mieliby przegrać z takimi dzieciakami ?! Warren przy piłce, biegnie na bramkę Ahito.
- Ahito! – wrzeszczy Morpheus do mikrofonu.
- Spokojnie, on tak zawsze.. – uprzedziła go Simbay.
Tia stanęła na środku boiska, całkiem wyluzowana, skupiona. Warren skoncentrował się na Flux’e i strzelił.
- Teraz Ahito! – krzyknęła do mikrofonu.
Chłopak podniósł się, wokół pojawił się obłoczka – Oddech! Otworzył leniwie oczy. Piłkę leciała szybko w stronę bramki, była metr od niego. Po chwili wyrwał się z transu, stanął bokiem i podskoczył. Z całej siły, z Flux’em kopnął piłkę. Ta poleciała w stronę Tii. Wszyscy myśleli, że kopie ją dalej. Jednak ona odskoczyła na bok i przeskoczyła nad piłka.
- O nie! – wyrwało się Clamp’owi.
- Dawaj! – krzyczała drużyna.
Piłka poleciała prosto w ręce bramkarza. Kai, bramkarz, zaparł się. Jednak to nic nie dało. Wpadł do bramki wraz z piłką.
- To niesamowite! – krzyczała Calle – 3-3 !!!
Drużyna zebrała się na środku boiska. To samo zrobili Lightings.
- Mam pomysł… - szepnęli Tia i Warren w tym samym momencie.
- Oni pewnie przekażą trochę Flux’a Tii – powiedział patrząc na Snow Kids – My ich zaskoczymy – spojrzał na Kai.
Tymczasem u Snow Kids.
- To może być dobry pomysł! – powiedział Rocket.
- Ale jak się nie uda ? – powiedział Thran.
- Nie bedziemy mieli Oddechu! – mówiła Mei.
- Zaufajcie mi! – mówiła Tia.
Wszyscy mimowolnie kiwnęli głową. Chwilowy blask po oby stronach boiska i wrócili do gry.
- Co za widowisko, drużyny przekazały Flux poszczególnym zawodnikom!
- Zaczyna się.. – szepnął Warren.
- A żebyś wiedział – powiedziała Tia i wyskoczyła po piłkę.
Wokół niej pojawił się gigantyczny Flux. Kai już się przygotował.
- To za całą drużynę! Strzelamy wszyscy razem! – krzyknęła Tia.
Po chwili kopnęła piłkę z takim impotentem, że powietrze zadrżało. Fala Flux’a rozpłynęła się. Piłka spowita niebieskawą mocą przedzierała powietrze. Po chwili uderzyła w ręce bramkarza. A Tia ? W tym momencie lekko opadła na ziemie. Blask wokół bramki, jedna chwili, kilka tysięcy myśli, nadziei na wygraną! Z nimi był cały Akillian! Po chwili bramkarz leżał w bramce.
- 4-3 ! – wiwatowała Calle.
Do bohaterki tego meczu podbiegł Rocket:
- Tia, udało się!
- Tak.. – powiedziała z uśmiechem i padła w jego ramiona.
Zemdlała ze zmęczenia, jednak nadal się uśmiechała.
komentarze [10]
x
XVII - Mecz z Lightings
x czwartek, 7 grudnia 2006
x 22:11:56
Tia wzięła torbę z szafki, włożyła do niej kilka ubrań i wyszła cicho zamykając drzwi. Od wczorajszego dnia zrobiła się strasznie małomówna i spokojna. Blondynka szła korytarzem rozglądając się. Otworzyła drzwi, a te dosyć głośno skrzypnęły. Z boku otworzyły się drzwi i dziewczyna ujrzała głowę Rocketa.
- Gdzie idziesz? – zapytał troskliwie.
- Idę …. Przejść się… - wykręcała się.
- To po co ci torba z rzeczami ? – zauważył.
- eeehhh…. Chcę trochę odpocząć od tego wszystkiego… - westchnęła Tia.
Rocket stanął naprzeciwko Tii:
- Ale gdzie ? – wypytywał.
- wynajęłam sobie mały domek w cichszej części miasta… - powiedziała – rodzice zostawili mi trochę pieniędzy..
- Ale to nie ma nic wspólnego z Ają ? – zapytał – będziesz na meczu ?
Tia schyliła głowę, po czym rzekła:
- Jak będę potrzebna to przyjdę..
Dziewczyna spojrzała brunetowi w oczy i po chwili wyszła z budynku. Chłopak wzruszył ramionami:
- Zapraszam do Sali narad ! – usłyszał głos Morpheusa.
Po chwili poszedł w kierunku Sali. Wszedł do pomieszczenia, byli już tam Micro Ice i D’Jok. Zaraz zjawiła się też reszta drużyny.
- Za 30 minut, rozpocznie się drugi mecz finałowej szesnastki… - mówił trener przechadzając się przed drużyną – teraz idźcie do szatni, przebierzcie się i zróbcie krótka rozgrzewkę… - mówił – powodzenia.
Po tym krótkim przemówieniu wyszedł.
- No, idźcie… - powiedziała Simbay poganiając ich ruchem ręki.
Wszyscy podnieśli się ociężale, jedynie Aja żwawo ruszyła na Stadion.
W szatni Mei kończyła się przebierać, a Ahito rozpoczynał rozgrzewkę.
- Gotowi ? – zapytała kapitan drużyny.
- Zwarci i gotowi! – prawie że krzyknęła Aja.
Ruszyli w stronę platformy, która miała zabrać ich na Stadion. Dosyć szybko wyleciała na Stadion. Boisko okazało się dryfującym w powietrzu polem z bramkami. Nad nim unosiła się tablica wyników. Nagle reflektory zabłysły jasnym światłem i z cienia wynurzyła się widownia, witając drużyny gromkim krzykiem. Snow Kids zeszli z platformy na ‘boisko”.
- Łaaa….. – mruknął Micro Ice podziwiając.
D’Jok spojrzał na druga stronę boiska, gdzie wylądowała platforma Lightings. Zawodnicy przeciwnej drużyny radośnie powitali swoich fanów i zajęli pozycje. Aarch przyglądał się temu z widowni. Chciał poczuć się jak prawdziwy kibic, a nie… jak trener.
Gwizdek i mecz się rozpoczął. Warren przejął piłkę i podał do kolegi z drużyny. Ten pędził prosto na bramkę, ale Mei w ostatniej chwili odebrała mu piłkę. Rocket szybko wybił do Micro Ice. Chłopak obrócił się i koncentrując najpierw Flux’a, strzelił prosto w lewy górny róg bramki Lightings. Bramkarz wyskoczył w stronę lecącej piłki i wybił ją prosto do obrońcy. Ten wybił piłkę daleko, na środek boiska. Warren przyjął ją i pobiegł w stronę bramki. Aja i Rocket zatarasowali mu drogę, jednak wielka sława galaktycznej piłki nożnej nie poddaje się tak łatwo. Podbił piłkę lekko nad ich głowami, ominął i strzeliła prosto w Ahito. Bramkarz wpadł wraz z piłką do bramki.
Tia szła ulicą.
- Ej, to Tia! – zawołał jakiś chłopak.
Po chwili dziewczynę otoczyli reporterzy i fani.
- Czemu nie grasz w meczu z Lightings ? – przekrzykiwali się.
Tia speszona trochę sytuacją, nie wiedziała, co zrobić.
- Po prostu… ee… chcę odpocząć… - powiedziała i spróbowała przedrzeć się przez tłum.
- Pokłóciłaś się z nowym trenerem ? – pytali – A może z Rocketem ?
Tia stanęła jak wryta:
- Nie wasza sprawa! – rozepchnęła tłum i pobiegła w stronę galaktycznej taksówki – Nap przedmieścia proszę…
Taksówkarz spojrzał na nią:
- Na pewno ? – wskazał na monitor.
Widać było tam mecz Snow Kids. Jej dawna drużyna po pierwszej połowie przegrywała już 3-0.
- Tak.. – powiedziała.
Taksówkarz ruszył w stronę przedmieść. Jednak po chwili zawrócił.
- Gdzie pan jedzie ?! – wrzasnęła.
- Wiesz, Snow Kids to moja ulubiona drużyna, nie chcę by przegrali – mrugnął do niej.
- Ale.. – Tia chciała cos powiedzieć.
- Żadnego ale! – przekonywał ją mężczyzna.
CDN
komentarze [15]
x
XVI - Pojedynek
x czwartek, 23 listopada 2006
x 20:34:42
Tia właśnie przebrała się w strój trenignowy. Usiadła na łóżku.
- Co we mnie wstąpiło ?! – pytała sama siebie.
Nagle z komputera dobiegł ją dźwięk oznaczający rozmowę głosową:
- Tak ? – powiedziała.
- Tia… - to była jej matka – wiesz, jesteś teraz w trudnym wieku, dojrzewasz…..
- Okres buntu robi swoje… - przerwał jej ojciec.
- I co to ma do rzeczy ? – zapytała dziewczyna.
- Ty nie jesteś typem buntowniczki, jesteś spokojna i miłą osoba… rozważną… - mówił ojciec.
- Tak… ale…. – mówiła.
- Będzie dobrze córeczko….. – powiedziała matka – tka właściwie to…
- Chcieliśmy ci coś powiedzieć – zaczął ojciec.
- Co ? – zapytała ciekawie Tia.
- eehh…. Teraz jesteśmy w delegacji, ale jutro lecimy jeszcze dalej…. – mówił ojciec.
- Ale…. Przecież… - mówiła Tia.
- nie będziemy mieli czasu obejrzeć meczy twojej drużyny… - powiedziała zasmucona matka.
- I tak można na was polegać! Tak można wam ufać! – wydarła isę.
- Na szczęście okres buntu niedługo minie…. – powiedział cicho ojciec.
- A ja wolałabym by został!- ryknęła.
Po chwili wyłączyła komputer i wyszła zostawiając otwarte drzwi.
Wszyscy już zebrali się gotowi do treningu. Brakowało tylko Aji i Tii. Morpheus coś notował, Clamp stukał w klawiaturę. Nagle otworzyły się drzwi i weszły obydwie dziewczyny, obrażone na siebie strasznie.
- To jak, zaczynamy ? – powiedziała Aja.
- Tak… - odpowiedziała jej wkurzona Tia.
- hhmm… to chodźmy… - Aja wskazała jej drogę na boisko stadionu Genesis.
- Co ?! – powiedziała zaskoczona dziewczyna.
- Jak mamy grać…. To już na poważnie, przy wszystkich… - zadrwiła Aja.
- dobra… - powiedziała pewna siebie Tia.
Weszły na boisko.
Aja zmierzyła wzrokiem swoją przeciwniczkę. Nagle wokół niej pojawił się Flux Akillian – Oddech. Tia również go w sobie obudziła. Piłka pojawiła się na sztucznej murawie.
- Kto pierwszy strzeli 10 goli…. Pasuje ? – powiedziała Aja.
Tia tylko kiwnęła głową. Przejęła piłkę i pobiegła w stronę bramki Aji. Ta spokojnie patrzyła jak dziewczyna strzela w bramkę. Szybko pobiegła i odbiła ją w stronę bramki przeciwniczki. Tia pobiegła w jej stronę lecz nie zderzyła.
Aja przy piłce, biegnie w stronę bramki Tii i wybija piłkę do góry. Tia wybiła się w górę by doskoczyć do piłki. Jednak ta nagle spadła wprost pod nogi Aji. Dziewczyna strzeliła Tii bramkę.
Tia szybko gnała przez boisko. Nagle Aja wślizgiem przechwyciła jej piłkę spod nóg. Dziewczyna upadłą:
- Nie ma fauli… - oznajmił z lekkim smutkiem Aarch.
Po takiej grze w ciągu 21 minut zrobiło się 9:9. To już był praktycznie koniec. Wszystko zależało od jednego gol.
- Nie zamierzam przegrać… - powiedziała triumfalnie Aja.
Tia zdziwiła się takiej pewność. Po chwili ruszyła na bramkę przeciwniczki. Aja wyprzedziła ją. Stanęła naprzeciwko i „wybuchła” Fluxem. Tia zatrzymała się. Dziewczyna podbiegła do niej i przechwyciła piłkę. Tia pobiegła od niej. Biegły równo, koło siebie.
Aja lekko się wychyliła.
- Ma możliwość odebrania piłki, ale tego nie robi… - myślała Tia.
Czuła, że coś w tym jest!
Dziewczyna powoli wcisnęła nogę między piłką, a Tią. Flux powiększył się i nagle Tię odepchnęła fala Oddechu. Dziewczyna wyleciała na 5 metrów w górę i spadła z 10 metrów od triumfującej przeciwniczki. Aja powoli bez najmniejszego trudu, „strzeliła” bramkę.
Tia próbowała podnieść się, przyszło jej to z wielkim trudem. Dziewczyna podbiegła do niej i chwyciła z rękę:
- Ałaaa…. – burknęła Tia.
Aja oddaliła rękę:
- Co jest ? – powiedziała zdziwiona.
Simbay postukała chwilę w klawisze:
- Tia ma złamaną rękę… - odpowiedziała z lekkim niepokojem – Nie będzie mogła grac… ! – zwróciła się do Morpheusa.
- I tak Aja gra na jej pozycji, a Tia będzie jako rezerwa… - odpowiedział.
- Nie może pan! – uniósł się Rocket.
Aarch zmierzył bratanka wzrokiem. Ten po chwili usiadł na kanapę ze spuszczoną głową.
- Będzie dobrze… - poklepał go po ramieniu D’Jok i spojrzała na trenera spode łba.
Aja wraz z Tią schodziły z boiska. Dziewczyna pomagała Tii, która miała złamaną rękę.
- Ona jest nawet… miła… - pomyślała Tia, lecz zaraz się otrząsnęła – co ja mówię ?!
Wyrwała się rywalce i ruszyła w stronę wyjścia ze stadionu:
- Gdzie idziesz ?! – wrzasnęła za nią Aja.
- Co ty się tak o mnie troszczysz, co ?! – wybuchła lekkim napadem złości, po chwili uspokoiła isę – Idę do Simbay, dam sobie radę… - powiedziała wychodząc.
Dziewczyna stała tak przez chwilę nieruchomo. Po chwili także ruszyła w stronę wyjścia.
CDN
Po długim czasie pisze kolejną notkę. Nie pisałam wczesniej bo nie miałam czasu! Jakoś tak... mało tych komów ^^''' ale na Mikołajki dostanę od mamuśki doładowanie na dwie reklamy blogów XD czyli bedzie ten i jeszcze jeden www.lioness.mylog.pl :D Zapraszam też na niego ;)
No i wielkie thx za OGÓLNIE 104 KOMKI !!!!!
Goki
komentarze [8]
x
XV - Niezbyt miły początek...
x środa, 8 listopada 2006
x 19:12:52
Tia stała „w drzwiach” zaskoczona obecnością dziwnej nieznajomej:
- Kim jesteś? – zapytała.
Dziewczyna odwróciła się w stronę Tii. Stała pewna siebie, niemająca wątpliwości:
- Jestem Aja Karlos z planety Obia – oznajmiła.
Aarch stał na korytarzu, co chwile patrząc, co się dzieje. Nagle wbiegła reszta Snow Kids i Morpheus.
- ee…… Aarch??!! – wrzasnęli Snow Kids, byli zaskoczeni przybyciem ich byłego trenera.
- eee….. ja w sprawach służbowych… - powiedział Aarch.
Nagle z pokoju dobiegły wrzaski.
- Wynoś się z mojego pokoju! – wrzasnęła Tia.
- Nie mam zamiaru, to mój pokój! – odpowiedziała Aja – i ja będę grała na twojej pozycji z numerem 4!!
- Co??!! Nigdy! – wrzasnęła Tia, już wokół wariował Flux.
Dziewczyny stały naprzeciw siebie gotowe do bójki. Morpheus wkroczył miedzy nie:
- Ej, spokojnie dziewczyny… - powiedział.
- Spokojnie??! – wrzasnęła Aja – ona myśli, że jest najważniejsza… zresztą, ja miałam grać na jej pozycji i mieć numer 4!!!
Wszyscy popatrzyli podejrzliwie na trenera. Ten uśmiechnął się i usiadł na fotelu:
- Siadajcie… - oznajmił.
Micro Ice, D’Jok, Rocket, Ahito i Thran usiedli na jednym z łóżek, a Mei na drugim fotelu. Aarch wszedł do pokoju i stanął przy drzwiach:
- To jak to było Morpheusie?? – zapytał spokojnie.
- eehh…. Aja Karlos przyleciała z Obi, ma dołączyć do naszej drużyny – zaczął – ale musi być na pozycji Tii z jej numerem…
- Nie, ja jestem na TEJ pozycji i z TYM numerem!!! – uniosła się Tia.
- Mam umowę….! – powiedziała Aja i wyciągnęła z torby wąską teczkę i podała ją dziewczynie – Zobacz sobie…
Tia przewracała kartki i czytała nawet te najmniej ważne zdania:
„ …. Aja Karlos z Obi przyłączy się do drużyny Snow Kids, jednak musi grać na pozycji Tii z jej numerem
Podpisali: Aja Karlos i Morpheus – trener Snow Kids … „
- Co to ma znaczyć?! – wrzasnęła Tia i rzuciła kartki papieru w stron/ę Morpheusa – Nikt nie ma prawa zająć mi mojej pozycji i miejsca!!!
- Ale podpisaliśmy umowę… - uśmiechnęła się złośliwie dziewczyna.
- A ty się zamknij przebrzydłą jędzo! – wrzasnęła wkurzona Tia.
Miała już tego dosyć. To była jej pozycja! Nie da sobie jej tak po prostu odebrać.
Morpheus wstał:
- Przykro mi Tia, ale tak będzie.. – powiedział – Będziesz w rezerwie…
To wszystkich zamurowało:
- Ale Tia jest bardzo ważna w naszym zespole! – wstawiali się za nią przyjaciele.
- Nic nie zmieni mojej decyzji! – rzekł stanowczo trener – Tia, to będzie pokój Aji, twój obok.
Tia wzięła swoją torbę, szybko się spakowała. Stanęła w drzwiach:
- Nie, to się tak nie skończy… - powiedziała i zmierzyła wszystkich wzrokiem.
Po chwili ruszyła do swojego nowego pokoju trzaskając drzwiami. Wszyscy patrzyli po sobie ze zdziwieniem z powodu reakcji tejże zawsze spokojnej i opanowanej dziewczyny. Rocket spojrzał na Aje coś w stylu „ I zobacz co zrobiłaś!!! „.
- Pogadam z nią.. – powiedział Aarch, wstał i wyszedł delikatnie zamykając za sobą drzwi.
Tia rzuciła torbę w kąt. Torba uderzyła w szafę, ta otworzyła się i wyleciała z niej piłka:
- Akurat w tym momencie cię nienawidzę! – wrzasnęła i kopnęła piłkę, która uderzyła w lampę.
Aarch zapukał do jej pokoju. Dziewczyna usiadła na fotelu:
- Proszę! – wrzasnęła.
Aarch powoli wszedł do pokoju.
- Tia… - zaczął – wiem, że to ci się nie podoba…
- i co z tego?! – wrzasnęła ponownie nie przejmując się niczym – Ona tak po prostu sobie przyszła i myśli, że jej wszystko wolno?!
Aarch usiadł na rogu łóżka:
- Tia, nie musisz krzyczeć…. – zaczął – trzeba spokojnie porozmawiać….
- Spokojnie?! Porozmawiać??!! – wrzasnęła jeszcze z większą furią.
Aarch wstał, popatrzył troskliwie na Tie:
- Będzie dobrze, musisz sobie z tym jakoś poradzić…. – powiedział i udał się ku wyjścia z pokoju.
- Poradzę sobie, ale ciężką artylerią! – rzekła podniesionym tonem.
Aarch wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Aja rozpakowała się. Leżała właśnie na łóżku słuchając muzyki. Nie była ona łagodna, raczej dosyć ostra. Typu nu-metal. Aja przy takiej muzyce relaksowała się. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna szybko poszła otworzyć:
- Tak? – powiedziała otwierając drzwi.
Stała tam Tia we własnej osobie i niezbyt dobrym nastroju:
- Pamiętaj, ja tak sobie nie oddam mojego miejsca w drużynie… - rzekła.
- Nie musisz – odpowiedziała ironicznie – bo ja je BIORĘ!
Tia już miała jej gwałtownie odpowiedzieć, już miała się na nią wydrzeć….
- UWAGA! Za 15 minut trening w Sali treningowej! Pospieszcie się! – głos Morpheusa zabrzmiał w głośnikach.
- Zobaczymy, która zasługuje na miejsce w drużynie… na treningu… - powiedziała Tia i wyszła.
CND
Chciałam powiedzieć, że nie będę już pisac *** U Tii *** bo już i to obrzydło i dziwnie wygląda :)
Mama nadzieję, że opo sie spodoba, mimo iz jest krótkie ;)
Goki
komentarze [8]
x
XIV - Przedstawiciel Ligi i ....
x poniedziałek, 6 listopada 2006
x 13:53:43
*** Ranek ***
Snow Kids zerwali isę dosyć wcześnie. Sami, trener ich nie obudził. Zdziwieni niezmiernie poszli zobaczyć, co się stało. Mei leciutko otorzyła drzwi pokoju Morpheusa. D'Jok, stojący nad nią, zawołał przyjaciół gestem ręki. Rocket wszedł do pokoju i zaczał sie rozglądać. Ahito i Thran pilnowali tyłów. Micro Ice czekał. Tia szła cichutko na palcach. Nagle z wielkim hałasem potknęła się. Wszyscy czekali na najgorsze - że trener się obudzi.
- Już po nas... - powiedział Rocket i patrzył wyzywająco na Tię.
- No przepraszam..... - powiedziała i cichutko podniosła sie z podłogi zawalonej papierami.
Jej wzrok dojrzał kartkę, a raczej umowe z wielką czerwoną pieczęcią. Dziewczyna wzięła kartkę do ręki i zaczeła czytać.
- Ej, Tia.... chodź, mamy pomysł! - zawołał ją D'Jok.
Tia szybko schowała kartkę do kieszeni i po cichu udała sie w stronę przyjaciół.
- Co ? - zapytała.
- Pokażmy mu, że wcale nie jesteśmy takimi aniłkami - uśmiechnął się diabolicznie Micro Ice.
- A dokładniej ? - zapytał zprzed pokoju Thran.
- hhhmm... - oblejmy go wodą! - zaproponowała Mei.
- no nie wiem.... - mówił jak zwykle Rocket.
- No dalej ! - powiedział D'Jok - Tia, leć po wodę, tylko nie narób hałasu! - uprzedził koleżankę.
- No co ? - powiedziała z tęgą miną - bedziecie mi to wypominac do końca życia...
Dziewczyna udała się do najbliższej łazienki. Po drodze wzięła dzbanek z pokoju.
*** Budynek Ligi ***
Aarch spakował średniej wielkości, sportowa torbę. Rozejrzał sie po mieszkaniu. Łózko nie nagannie zasłane, firanka raz unosiłą isę do góry, raz opadała przez unoszacy ją wietrzyk, dobiegajacy z otwartego okna. Chwicił torbe, zabrał ze stolika klucz i wyszedł. Zamknął pokój i ruszył w kierunku wyjścia.
W recepcji oddał klucz:
- A co pan tak szybko się wyprowadza ? - zapytała recepcjonistka Katia.
- eehh... będę przedstawicielem Ligi dla Snow Kids... - powiedział markotnie.
- Nie cieszy sie pan ?
- Nie za bardzo... - odpowiedział Aarch i wyszedł z budynku.
*** Pokój Morpheusa ***
Tia weszła niosąc dzbanek z wodą.
- No, tylko się nie potknij... - uprzedził ją Ahito.
- Uwarzaj, w korytarzu obok jest Aarch. - odpowiedziała.
- Co ?! - poderwał sie chłopak.
- haha... - zasmiała się dziewczynma - żartowałam.
Podała dzbanek Micro Ice:
- Twój pomysł, wiec TY to zrób... - powiedziała.
- Ale... - zaczał.
- Żadnego ale! - powiedział D'Jok.
- No dawaj! - powiedzieli Mei i Rocket w tym samym momencie.
Micro trochę się wahał.
*** W korytarzu obok ***
Aarch wszedł do budynku. Ochrona odrazu się na niego "rzuciła"
- Kim pan jest ? - zapytał jeden z ochroniarzy - Ma pan pozwolenie ?
- Tak... - powiedział Aarch i pokazał pismo z Ligi.
- aha... a więc prosze do recepcji... - powiedział drugi mężczyzna i wskazał na jeden z korytarzy.
Aarch udał se w wskazanym kierunku. Zatrzymał się przy recepcji.
- Dzien dobry... - powiedział.
- Dzień dobry... - odpowiedziała kobieta.
Aarch ukazał wszystkie potrzebne dokumenty. Kobieta podała mu klucz od pokoju. Aarch szybkim krokiem ruszył, modląc sie w duchu, by nie spotkać nikogo ze Snow Kids.
*** W Pokoju Morpheusa ***
Micro Ice podszedł do leżącego na łóżku trenera. Chrapiący mężczyzna nie spodziewał się niczego.
- 1....2.....3..... - liczył cichutko Micro Ice.
Chłopak szybko wylał wode na leżącego w łóżku mężczyznę i odsunał się gwałtownie, aż upadł na podłogę.
- Co tu się kur...de dzieje ??!! - zawołał "delikatnie obudziny" Morpheus.
Wszyscy brewchtali ze śmiechu.
- To bło dobre! - powiedział trener i oddał im honor.
- tak! - krzyknęli.
- Za godzinę trening... - powiedział trener - Ale skąd wpadliście na taki pomysł ?
*** Korytarz przed pokojami ***
Aarch wszedł w korytarz przy pokojach. Szedł szukając swojego pokoju. Nagle z ostatniego pokoju po lewej wybiegła roześmiana Tia. Stanęła jak wryta, zresztą Aarch też. Uśmiech "zszedł' z jej twarzy. Pojawiło się zdziwienie. Zaczeła powoli iść naprzód. Zatrzymała się gdzies z dwa metry przed byłym trenerem.
- Co pan tu robi ? - zapytała.
- eee.... bede waszym przedstawicielem w Lidze... - powiedział.
Tia szybko otworzyła drzwi swojego pokoju. Znowu nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Na środku JEJ pokoju stała dziewczyna mniej więcej jej wzrostu, o kruczo-czarnych włosach, zielonych oczach, na nosie lśniły jej okulary. Była ubrana jak prawdziwa chłopczyca. W ręce trzymałą torbe z rzeczami. Do ramienia torby przyczepiona była karteczka: Aja Karlos - Obia.
- co ty tu robisz ? - zapytała, prawie wrzasnęła Tia.
*** CDN ***
Jakoś dzisiaj zachciało mi sie napisac kolejną notkę =)
POZDRQ
Gokinka
komentarze [6]
x
XIII - W hotelu
x sobota, 4 listopada 2006
x 13:20:24
*** Stadion Genesis ***
Po trzech godzinach lotu, statek wylądował na jednym z kilkunastu lotnisk na Stadionie Genesis. Snow Kids wraz z Simbay, Clampem i Morpheusem wyszli na płytę lądowiska. Czekało tam już na nich powitanie przez przedstawicieli Ligi. Zbiorowisko było nie mała: przedstawiciele Ligi, dziennikarze i oczywiście wierni fani. Dzieciaki wytrzeszczyły oczy ze zdziwienia, ze to o nich chodzi.
- No idźcie… - powiedział z uśmiechem trener.
Drużyna ruszyła w stronę przedstawicieli Ligi. Simbay rozglądała się, była bardzo ciekawa, kogo spotka. Gdy do nich doszli, ci rozstąpili się na boki. Na końcu tego „tunelu” stał główny prezes Ligi i jego doradcy:
- Witamy Was na Stadionie Genesis! – ryknął.
Wtem utworzyło się kolejne przejście, tym razem już do hotelu.
*** Hotel ***
Ów hotel mieścił się w gigantycznym budynku, a raczej twierdzy. Nikt nieupoważniony nie mógł się tu dostać. To dla bezpieczeństwa drużyn.
Do zaciekawionych nową sytuacja zawodników podeszłą młoda recepcjonistka:
- Witam Was – powiedziała, jej wzrok padł na Morpheusa, uśmiechnęła się od niego przyjaźnie – Jestem Holly Wite, drugie piętro hotelu jest cale do waszej dyspozycji – rozdała im specjalne dekodery – to będę Wasze „klucze” do pokoi.
Po tym odeszłaby poświęcić resztę czasu swojej pracy. Wszyscy ruszyli w stronę swoich pokoi.
*** U Tii ***
W hotelu każdy miał swój oddzielny pokój. Wszystkim to pasowało. Mieli więcej swobody. Tia podeszła do drzwi pokoju. Był dosyć daleko od reszty. Dziewczyna otworzyła dekoderem drzwi. Pokój był w kolorach biało-niebieskich, wszędzie widniały loga Snow Kids. Tia walnęła torbę na łóżko. Ziewnęła kilka razy przechadzając się po pokoju. Podeszła do okna. Odciągnęła zasłonę. Jej oczom ukazał się przepiękny widok na cały Stadion Genesis. Szerokie ulice, sztuczny kanał, gdzie latały mechaniczne gondole. Pośród wielkich biurowców zachodziło sł9once. Tia uśmiechnęła się lekko i padła na łóżko.
*** U D’Jok’a ***
Chłopak siedział w fotelu i oglądał telewizje. Był bardzo zachwycony nową sytuacją. Można by powiedzieć, ze woda sodowa uderzyła mu do głowy. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę.. – powiedział D’Jok, wyłączyłT i wstał.
Do pokoju wszedł Warren. D’Jok rozdziawił usta z podziwu.
- Cześć… - powiedział jego idol i podał mu rękę w przyjacielskim geście.
- Cześć… - powiedział rozradowany chłopak i uścisnął Worrenowi rękę.
Mężczyzna przeszedł się po pokoju. Spojrzał przez okno.
- Po jutrze gramy mecz… - powiedział.
- Tak – oznajmił D’Jok – Trudno nam będzie Was pokonać…
- Trudno? – powiedział Warren – Wiesz, my mamy już swoje lata… może to jednak wy wygracie? – oznajmił – Dobra passa nie będzie trwać wiecznie.
Chłopak zdziwił się lekko.
- Tak… - przytaknął.
- Pamiętaj, że piłka nożna to gra zespołowa…. – powiedział – Czasami, aby jedna osoba strzeliła, potrzebni są wszyscy…
Po tym wyszedł zostawiając D’Jok. Chłopak myślał przez cały wieczór o słowach gwiazdy drużyny Lightings.
*** U Micro Ice ***
Chłopak rozpakowywał torbę. Na półce obok łóżka postawił zdjęcie matki. Po kilku minutach legł na łóżko zmęczony:
- Jeszcze trzeba zwiedzić hotel… - powiedział i natychmiast ruszył do Thrana i Ahita.
*** U Thrana ***
Thran siedział przed komputerem w swoim pokoju. Patrzył na dokładniejsze informacje o Lightings, które były w bazie hotelu.
Wtedy do pokoju wparował Micro Ice z Ahitem:
- Hej Thran, idziemy zwiedzić hotel, idziesz z nami? – zapytał Micro.
- Jasne, zajdźmy po D’Jok’a, Rocketa, Mei i Tię.
Szybko wyszli z pokoju i udali się do D’Jok’a.
*** Na korytarzu ***
Chłopaki idąc korytarzem spotkali D’Jok’a i Mei:
- Hej, idziecie pozwiedzać trochę hotel ? – zapytał Thran.
- hhmm… no dobra, w sumie to nie mamy nic lepszego do roboty.. – oznajmił D’Jok.
- Oki… - powiedziała Mei – Ja pójdę po Tie, a wy po Rocketa.
Dziewczyna udała się do pokoju koleżanki, a chłopaki do Rocketa.
*** u Rocketa ***
Rocket właśnie skończył się rozpakowywać. Usłyszał pukanie do drzwi:
- Proszę! – zawołał.
D’Jok wszedł do pokoju:
- Wybieramy się by pozwiedzać hotel, idziesz z nami? – zapytał.
- No dobra - odpowiedział brunet.
*** U Mei ***
Mei zapukała do drzwi pokoju Tii. Nikt nie odpowiadał. Dziewczyna lekko przestraszona włożyła swój dekoder do otworu. Drzwi się otworzyły. Jej oczom ukazała się Tia leżąca na łóżku z słuchawkami na uszach.
- Hej Tia! – wrzasnęła przyjaciółka.
Dziewczyna zdjęła słuchawki:
- Hej… - powiedziała.
- Idziemy przejść się po hotelu, idziesz? – zapytała.
- Niech będzie… - powiedziała dosyć markotnie Tia.
Dziewczyny wyszły z pokoju. Na korytarzu spotkały resztę.
- To, co, idziemy? – zapytał Rocket.
- No jasne! – krzyknął Micro.
*** Budynek Ligi ***
Prezes Ligi, Abdun siedział za wielkim biurkiem w swoim gabinecie. Do pomieszczenia wszedł Aarch. Było dosyć mrocznie.
- Usiądź… - oznajmił prezes.
Aarch usiadł na krześle z drugiej strony biurka:
- O co chodzi - zapytał.
- Każda drużyna ma kogoś w Lidze. – zaczął – Wambas maja Lire, Lightings mają Eliota… a Snow Kids nie mają nikogo.
- O to chodzi… - odpowiedział markotnie Aarch.
- Tak, będziesz ich przedstawicielem w Lidze… - oznajmił Abdun.
- Muszę? – zapytał.
- Tak – powiedział mężczyzna – Morpheus wie, ze ktoś przyjdzie…. Masz się z nimi spotkać przy kolacji.
Aarch wstał i ruszył ku wyjściu.
- Aarch … - zawołał Abdun.
- Przyjdę, na pewno… - oznajmił i wyszedł.
*** CDN ***
komentarze [2]
x
hehe XD
x wtorek, 31 października 2006
x 16:32:38
To tak, opo bedize jutro XD (albo dzisiaj wieczorem...) aaaa...... czy ja mówiłam, ze skoro Tia może będzie (może, bo planyu powoli zmieniam XD ) córką Aarcha, to nie bedzie z Rocketem ;) On i Rocoket nie muszą być rod.... osz kurde ^^''' zaraz jeszcze wszystko wypaplam XD
A fani GF moga sobie poogladac moje teledyski XD
http://www.youtube.com/profile?user=gokinka - mój profil na YouTube =D
Tam jest taka tabelka z moimi teledyskami XD
Sayonara :*
Gokinka
komentarze [7]
x
XII - Stadium Genesis
x piątek, 27 października 2006
x 21:17:15
***Rano***
- Wstawajcie ! – wrzasnął Morpheus do mikrofonu – Zbieramy się w Sali obrad….
Micro Ice wygramolił się z łóżka. Zabrał ciuchy i poszedł do łazienki. PO drodze obudził D’Jok’a.
- Jeszcze chwila.. – mruknął chłopak.
- Wstawaj! – warknął Micro i poszedł się ubrać.
Przyjaciel wstał i chwiejnym krokiem podszedł do stolika i włączył TV.
*** W pokoju Rocketa ***
Brunet otworzył oczy i usiadł na łóżku. Ziewnął raz, drugi. Jego wzrok padł na półkę, gdzie stało zdjęcie całej druzyny. Jeszcze gdy był Sined. Lekko potrzasnął głową i wstał. Ubrał się, po czym ruszył do Sali obrad.
*** Sala obrad ***
Rocket wszedł do pomieszczenia. Wszyscy już tam byli, tylko Simbay nie miała ochoty się zjawić. Cały czas przeżywała odejście Aarcha, gorzej niż reszta. Morpheus siedział na fotelu:
- Dobrze, a więc już są wszyscy – zaczał – otóż jutro, gramy drugi mecz pucharu Galacktick Football..
- A z kim ? – przerwał mu Thran, jako jedyny dosyć dobrze traktował nowego trenera.
- Z drużyną Lightings… - oznajmił trener.
- Gdzie bedizemy grać ? – zapytał dosyć niegrzecznie D’Jok.
- Na Stadionie Genesis – powiedział trener nie zważając na zachowanie jego podopiecznych – wcześniej tam nie graliście, bo były prowadzone.. prace remontowe…
Snow Kids lekceważyli go bez ukrycia. Morpheus był młody, nie miał jeszcze doświadczenia, jednak ich rozumiał.
- Eeehh… wiem, ze chcielibyście, by Aarch wrócił – mówił – ja też bym chciał, jednak on podjął taką decyzję i…
- Mogłes go zatrzymać…! – wrzasnął Rocket.
- Właśnie… - przytaknęła mu Mei.
Ahito obudził się, Micro Ice patrzyła na Morpheusa wzrokiem z chęcią mordu, a Tia siedziała cicho.
- Nic nie mogłem zrobić.. – oznajmił jeszcze dosyć spokojnie.
- Zawsze jest jakaś możliwośc, szansa! – przyłączył się D’Jok.
Nerwy puściły:
- Nie wiecie jak było! – wrzasnął.
Wtedy zaczęły padac negatywne epitety. Było jeszcze gorzej niż w kłótniach między Aarchem a Tią. Tia wstała:
- Kiedy wylatujemy ? – zapytała obojętnie, z lekka złością.
Trener przerwała na chwilę tą „przemiłą” dyskusję:
- Za godzinkę albo dwie trening, a po obiedzie wylatujemy.. – oznajmił.
Tia nałożyła słuchawki i włączyła piosenke ( Cascada – Miracle ), po czym wyszła.
*** Po dwóch godzinach ***
Cała drużyna zebrała się w Sali treningowej. Clamp ustawił nowy program, przygotowany przez Morpheusa. Był o wiele łatwiejszy od tych Aarcha ale skuteczny. Poprawili calność, wytrzymałość i kontrolę nad Flux’em.
- Ten Morpheus nie jest taki głupi… - powiedział Thran po zakończonym treningu.
Wszyscy spojrzeli na niego jak na wariata:
- Wsumie to tak… - potwierdził Ahito.
- Chyba wam się w łbach poprzewracało! – ryknął Rocket i kopnął śmietnik.
- Spokojnie… - powiedziała Mei.
- Rocket, nie przesadzaj…- wrzasnął Micro Ice.
Wtedy wpadł trener:
- Ej, spoko…. – powiedział rozdzielając chłopaków.
Tia wstała i wyszła bez słowa. Ostatnio była moło chętna do rozmowy.
*** Obiad ***
Podczas obiadu Simbay pojawiła się pierwszy raz odtąd trenerem został Morpheus. Usiadła na drugim końcu stołu.
- To smacznego.. – powiedział głodny Micro Ice i zabrał się do jedzenia.
Reszta też jakby już w lepszych humorach zaczęła spożywać posiłek. Śmiali się, żartowali, nawet z nowym trenerem. Jakby zapomnieli o Aarchu. Tia też była w lepszym humorze.
- No, ale daleko zaszliście z Aarchem… - powiedział Morpheus.
Drużyna lekko zbladła, ale szybko uśmiechy powróciły na ich twarze. W sumie, akceptowali Morpheusa, był nawet dobrym trenerem. Rozumiał ich. Mei darzyła go szczególną sympatią. Micro troche był zazdrosny, ale tego nie okazywał. Tia powoli przekonywała się od niego, jednak nie do końca. Zachowywała ‘bezpieczną odległość’. Simbay, jako jedyna, nie lubiła nowego trenera. Uważała go za młodego gówniarza, który nie wei w co się wpakował. Nie miała zamiaru mu pomóc. Chciała by Aarch wrócił, a jak nie, ot chociaż dowiedzieć się, dlaczego odszedł.
- No dobrze, macie pół godziny na spakowanie się. – oznajmił Morpheus kończąc miłą rozmowę – Spakujcie się gdzieś na dwa tygodnie..
Po tym wyszedł do swojego gabinetu by wszystko przygotowac. Reszta powoli kończyła jeść i zbierała się do wyjazdu.
*** Samolot ***
Pogoda na Akillianie była okropna. Druzyna ledwo co weszła na pokłąd samolotu. Clamp dosyć szybko uporał się z drobnymi problemami i wystartował. Troche trzęsło, ale Dy wylecieli z Akilliańskiej atmosfery wszystko wróciło do normy.
- Prześpijcie się trochę, na Stadionie Genesis będziemy jutro rano – oznajmił trener i poszedł do kabiny pilota.
Simbay zniknęła w przedziale sypalnym, a Snow Kids siedzieli i grali w karty.
- Mogę się założyc, że przegramy z Lightings.. – powiedział Thran rozdając karty – Jak można pokonac Warrena ?
- No właśnie… - potwierdził D’Jok.
- Normalnie.. – odezwała się Tia.
- Ty sobie chyba żartujesz ?! – powiedział zdziwiony Micro Ice, właściwie, nie zauważył jej po treningu.
- No co ? – powiedziałą oburzona – Zawsze jest jakiś sposób..
Położyła kartę na stos i odeszła od stołu, wygrała.
*** CDN ***
Mam nadzieję, że się spodoba :)
POZDRQ
Gokinka
komentarze [1]
×××××××××××
Szablon
zrobiła
Gokinka tylko i wyłącznie dla
jej bloga.